Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Biznes i sztuka, czyli czego obie strony mogą się od siebie nauczyć.

poniedziałek, 17, listopad 2014

Biznes iKultura DSC 0001Biznes i sztuka, czyli czego obie strony mogą się od siebie nauczyć. W poprzednim numerze opisywaliśmy ideę i działania, jakie zostały przeprowadzone w ramach projektu Business Culture Partnership. Analizując przeprowadzone w poszczególnych miastach partnerskich różnego rodzaju akcje, mogliśmy zauważyć jedno: środowisko sztuki i biznesu mogą i chcą się do siebie zbliżać oraz lepiej poznawać. Pozostaje pytanie, czy jest to jedynie szczytna idea, czy może konieczność jaką stawiają przed nami realia współczesnego świata? Warto więc odpowiedzieć na pytanie:

Po co sztuka i biznes mają się do siebie zbliżać?

Po co zmieniać ugruntowane przez setki lat zasady mecenatu? Po co szukać nowych płaszczyzn współpracy? Po co zacieśniać wzajemne relacje? Po co to wszystko potrzebne? 

Zastanówmy się. Żyjemy w dobie Internetu. Tak jak wynalezienie druku przez Gutenberga zmieniło realia ówczesnego świata, tak samo Internet robi to dziś – jest narzędziem, które zmienia sposób myślenia miliardów ludzi. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że wszystkie instytucje, firmy, ugrupowania itp., które nie odpowiedziały sobie na pytanie: jak mamy funkcjonować w rzeczywistości, w której możliwe było stworzenie Wikipedii, Linuxa, You Toube i bitcoinów, wcześniej czy później znikną z naszej świadomości. 

Obopólne zbliżenie zwiększa szansę każdej ze stron na lepsze odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Pytanie: czego sztuka i biznes mogą się od siebie nauczyć, żeby tego dokonać? I drugie, być może ważniejsze dla nas pytanie: co na tym zyskamy my, bo przecież zarówno wytwory sztuki, jak i biznesu tworzone są dla nas, choć o tym pierwszym często zapominamy. 

Jako ludzie mamy szereg potrzeb, od tych podstawowych np. zaspokojenie bytu, do tych bardziej subtelnych np. potrzeba akceptacji czy obcowania z pięknem. Między produktami sztuki a biznesu istnieje swojego rodzaju podział, te pierwsze zaspokajają nasze potrzeby podstawowe, te drugie – potrzeby wyższe. Tak więc wszystkie produkty biznesu, mam tu na myśli również usługi, mają ułatwić nam życie, podnieść jego jakość lub komfort. Takie jest ich zadanie i każdy biznesmen doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jasne, dobrze jest, gdy na dany produkt jest moda, ale jak długo utrzyma się na rynku coś, co jest jedynie modne, a nie przedstawia sobą żadnej wartości użytkowej? 

Produkty sztuki spełniają zupełnie inne zadanie. Bez względu na to, czy jest to utwór muzyczny, sztuka teatralna, obraz, czy książka, mają nas poruszyć. Dostarczyć mocnego uderzenia, które przynajmniej na chwilę, wyzwoli nas od codziennej gonitwy i zmusi do chwili refleksji. Sztuka ma wywołać silne emocje: zachwycić, oburzyć, dostarczyć uniesień, wzbogacić ducha. Pokazać zarówno nieziemskie piękno naszego świata, jak i jego najbardziej mroczne strony. Można powiedzieć, że jest oknem, które pozwala wejrzeć w nasze dusze, doznać oczyszczenia – takie zadanie stawiano już w starożytności greckim tragediom. Innym zadaniem sztuki to łamanie reguł, konwenansów, utartych schematów, ukazywanie zakłamania i fałszywej skromności. Mówi się, że sztuka zachwyca i sztuka boli. 

Jednak jest coś, czego możemy być absolutnie pewni, zarówno sztuka, jak i biznes chcą stworzyć jak najlepsze produkty i dotrzeć z nimi do jak najszerszego grona odbiorców. Każda ze stron ma swoje metody i swoje sukcesy. Zastanówmy się, czego sztuka i biznes mogą się od siebie nauczyć, aby ich sukcesy były jeszcze większe? 

Dobry pomysł potrzebny od zaraz. 

Zarówno sztuce, jak i biznesowi potrzebne są nowe pomysły. Która strona jest lepsza w ich generowaniu? Obie są równie skuteczne. Różnica polega na tym, w jaki sposób obie strony dochodzą do nowych pomysłów. W sztuce nadal dominuje indywidualizm. Artyści gonią Muzę, łapią ją i zmuszają by dała im natchnienie, które pozwoli stworzyć powalające na kolana dzieło sztuki. Świat biznesu bardziej stawia na kolektywne działanie, szukając nowych rozwiązać poprzez urządzanie burz mózgów i korzystając z wytężonej pracy działów innowacji. 

Ciekawe, co by było, gdyby ludzie sztuki nauczyli się pracować w sposób zespołowy?

Potęga profesjonalnego warsztatu.

Dla ludzi stuki jest to coś oczywistego: bez profesjonalnego warsztatu nie ma mowy o żadnym sukcesie. Każdy może śpiewać pod prysznicem, ale po to by śpiewać dla publiczności potrzeba lat pracy. To samo jest z malowaniem obrazów, pisaniem książek, czy graniem w teatrze. A jak jest w biznesie? Mam wrażenie, że szczególnie w Polsce, nadal panuje atmosfera hura optymizmu. Profesjonalny warsztat biznesmena? Ale co to w ogóle jest? Na szczęście pojawia się coraz więcej ludzi, od których można się tego nauczyć. To, co robi chociażby Brian Tracy, śmiało można nazwać nauczaniem profesjonalnego warsztatu pracy biznesmena. 

Zaprzęganie nowych technologii.

Biznes nie ma z tym żadnych problemów, wręcz karmi się nowymi technologiami, odkryciami oraz doskonale wie jak podpierać się profesjonalnymi badaniami

naukowymi – szczególnie tymi z zakresu psychologii sprzedaży. A jak na tym tle wypada sztuka? Wydaje się pozostawać nieco w tyle. Na usprawiedliwienie można powiedzieć, że świat symboli, w którym posługuje się sztuka, w zasadzie nie wymaga nowych technologii. Jednak nowe technologie bardzo mocno przemawiają do konsumentów, więc warto umieć się nimi posługiwać.

Proces produkcji.

W pewnym momencie pomysł przechodzi w fazę realizacji. I znowu największą różnicę widać w sposobie wdrażania go w życie. Sztuka stawia na indywidualizm, biznes już dawno doszedł do wniosku, że pojedynczy człowiek niewiele jest w stanie zrobić. Owszem, człowiek może być twarzą i duszą swojego biznesu, doskonały przykład to Apple i Steve Jobs, ale ostateczny sukces jest wynikiem wytężonej pracy tysięcy ludzi. 

I znowu można by się zastanowić, co by wyszło, gdyby ludzie sztuki w większym stopniu zaczęli stawiać na współpracę i grę zespołową.

Reklama przede wszystkim.

Gdy produkt jest już gotowy, pora by poinformować o tym szerszą publiczność. Biznes doskonale wie jak to zrobić, bo sztukę skutecznej reklamy rozwija już od bardzo dawna. Sztuka jakby zapomina o tym etapie. Problem może leżeć w  podejściu typu: sztuka powinna bronić się sama. Inny problemem jest język, jakim zazwyczaj mówi się o sztuce – zbyt niezrozumiały i zagmatwany dla przeciętnego człowieka. A przecież nawet o sztuce można rozmawiać w prosty, a jednocześnie interesujący sposób.

Podsumowując. Gdyby biznes nauczył się od sztuki wbudowywania piękna i silnych emocji w swoje produkty, a sztuka zechciała o sobie rozmawiać w bardziej dla nas zrozumiałym języku, świat mógłby stać się jeszcze ciekawszym miejscem.